LM.pl

Gorąco było podczas lutowej sesji Rady Miejskiej w Ślesinie. I to nie ze względu na podejmowane uchwały, a o wystąpienia gości. Padły mocne słowa.

Radni zajmowali się m.in. przekazaniem 300 tys. zł pomocy finansowej na wykonanie drogi powiatowej w Żółwieńcu oraz 159 tys. zł na utwardzenie pobocza w Półwiosku Starym. Były też sprawozdania i jednogłośnie przyjęte zmiany w Wieloletniej Prognozie Finansowej. Kiedy wydawało się, że sesja zbliża się do końca, przyszedł punkt „wolne głosy i wnioski”. Pierwszy przy mikrofonie stanął Mariusz Krawczak, mieszkaniec gminy Ślesin. Zapytał  burmistrza, dlaczego po 2 latach od przyjętych zmian w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego, nie został on zmieniony.

– Burmistrz napisał, że uchwała nie jest procedowana. Nie odniósł się w żadnym stopniu do pozostałych pytań twierdząc, że nie podlegają informacji publicznej – mówił Mariusz Krawczak. – Te wszystkie pytania mieszczą się w informacji publicznej, ponieważ pan proceduje te uchwały i musi pan wiedzieć jakim kluczem się pan kieruje przy wyborze uchwały jaką pan realizuje. Należy uznać, że nie udzielił pan odpowiedzi na wniosek i znajduje się pan w stanie bezczynności. Informuję, że pańska bezczynność jako organu administracji publicznej naraża gminę na straty finansowe, chociażby z tytułu podatku od nieruchomości z inwestycji, którą miałem realizować na tym terenie. To niegodne urzędnika na stanowisku kierowniczym, że mieszkańcy nie mogą się rozwijać, że turystyka o której pan tak buńczucznie opowiada, nie może się rozwijać. Nieprocedowanie uchwał może skutkować tym, że będę zmuszony złożyć pozew i wystąpić przeciwko burmistrzowi i gminie, bo rada nie prowadzi nadzoru nad wykonywaniem uchwał przez burmistrza – dodał.

lm.pl
LM.pl

Mieszkaniec na tym nie skończył. Od razu przeszedł do drugiej sprawy, która go nurtowała. Chodzi o oświetlenie w Ślesinie i w całej gminie. Mężczyzna podkreślał, że latarnie świecą się tylko w wybranych przez burmistrza miejscach. Mało tego, zarzucił mu działanie niezgodne z prawem. Tutaj przywołał prawo energetyczne, które nakłada na gminy obowiązek oświetlenia miejsc publicznych i dróg gminnych. Nawiązał też do stanowiska ministerstwa klimatu, które miało wskazać, że miasta i gminy nie mogą wyłączać oświetlenia publicznego, żeby nie przekroczyć dziesięciu procent zużycia prądu.

– Burmistrz tłumaczy, że trzeba oszczędzać. Lampy ledowe są wyłączone na osiedlu Północ, ale włączone są stare sodowe lampy. Dlaczego tężnie w nocy są rozpalone kilkudziesięcioma lampami, a Głębockie jest w totalnej ciemności? Dlaczego bulwary i rynek są rozświetlone? – pytał Mariusz Krawczak. – Łamane są nasze prawa, naruszone jest prawo konstytucji, prawo energetyczne, prawo do tego, że jako mieszkańcy chcemy żyć w normalnym świecie. Nie może być tak, że lampy się świecą koło pana domu i ma pan cudownie, bezpiecznie, a po drugiej stronie ulicy jest ciemno. Dlaczego te lampy są wyłączane? Dlaczego gmina Ślesin nie skorzystała ze środków na wymianę latarni na energooszczędne? Nie możemy się cofać, musimy się rozwijać. Składam ustną skargę o zaniechaniu wykonywania swoich obowiązków – dodał.

Zanim burmistrz odniósł się do słów mieszkańca, przewodniczący Paweł Bielicki, stwierdził krótko: Widać, że zaczęła się kampania. Dziękujemy za bardzo udany występ.

Mariusz Zaborowski podkreślił, że uchwały o Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego były przyjmowane wielokrotnie i zapewnił, że w marcu pojawi się zapytanie ofertowe na wykonanie zmian.

– Jeśli chodzi o oświetlenie to wszystkie samorządy borykają się z kryzysem, inflacją. Mówiliśmy na posiedzeniu rady. Zdajemy sobie sprawę, że nie wszyscy mieszkańcy są z tego zadowoleni. Wokół mojego domu, na bulwarze o godz. 23:30 też są lampy wyłączane. Klucz był taki, żeby oświetlić główne ulice, którymi wjeżdża się do miasta plus rynek. W Licheniu i Ślesinie w sezonie letnim się świecą, bo wiedzieliśmy, że wielu turystów przyjeżdża – mówił Mariusz Zaborowski. – Rozumiem pana odczucia, bo udało się panu pozyskać pieniądze z funduszu sołeckiego na lampę na wprost pana domu i ona się wyłącza. Informuję, że gmina złożyła wniosek o dotacje na 2,4 mln zł na wymianę sodowych lamp. Nie dostaliśmy my i jeszcze jedna gmina w powiecie konińskim. Może pan mieć pretensje do osób, które o tym decydowały. O tym czy wyłączać lampy czy nie, to nie była dla nas łatwa decyzja, ale wpływa na nasz budżet – dodał.

Głos chciał zabrać jeszcze raz Mariusz Krawczak, ale nie zgodził się na to przewodniczący.

– Standardy są porażające – powiedział Krawczak.

Wtedy do głosu doszedł Piotr Czarkowski, sołtys Lubomyśla.

– Jest kampania wyborcza i będą spotkania mieszkańców z kandydatami na burmistrzów. Będą nas prosili kandydaci o wynajem świetlicy, czy to będzie odpłatne? W 2018 roku były przykre sytuacje, gdzie koleżanka otworzyła świetlicę i zabrano jej klucze – mówił Piotr Czarkowski.

Zanim burmistrz odpowiedział na to pytanie, sołtys Lubomyśla podniósł jeszcze jeden problem. Chodzi o nowy podział okręgów wyborczych.

– Nie poinformowaliście nas o piśmie z 5 grudnia. Mieliśmy prawo wnieść protest, ale żebyśmy mogli to zrobić to powinniśmy wiedzieć. Trzeba było napisać pismo podparte konkretnymi paragrafami. Wyłączyliście nas z udziału. To złamanie kodeksu wyborczego. Czy komuś nie zabrakło wyobraźni? To jest niesprawiedliwe – powiedział Piotr Czarkowski. – Robicie ustawki (zwrócił się do radnych – od red.), ustalacie pewne rzeczy między sobą, arogancja między wami sięga zenitu – dodał.

Mariusz Zaborowski odnosząc się do pierwszej sprawy poinformował, że na stronie internetowej gminy zamieszczone jest pismo od komisarza dotyczące korzystania ze świetlic w czasie kampanii wyborczej.

– Wiem, że startuje pan na radnego panie sołtysie – odparł burmistrz Zaborowski. – Mi też się nie podoba ten podział jaki jest. Było spotkanie z komisarzem. Te zmiany są. Może niewiele miejsc w naszej gminie, ale one są. Lubomyśle miało wskaźnik wyższy niż pozostałe miejscowości i do was zostały dołączone Mikorzyn i Ostrowąż. Taka prośba poszła do komisarza. Nie udało się tego uzyskać. Wystąpiliśmy, żeby Bylew i Lubomyśle głosowały w swoich starych obwodach głosowania. Będziecie głosowali w Mikorzynie, Bylew w Licheniu, Goranin w Mikorzynie, a Głębockie w Ignacewie – dodał.

Sołtys Lubomyśla próbował dowiedzieć się mimo wszystko, dlaczego mieszkańcy nie zostali poinformowani o zmianach.

– Jaki mielibyśmy mieć cel, że was nie poinformowaliśmy? Nic nie zostało zrobione pod kogoś. Propozycję zmian okręgów przedstawiła delegatura w Koninie – odparł Zaborowski.

Na tym ostra wymiana zdań się zakończyła.

Tekst: Aleksandra Braciszewska-Benkahla – LM.pl

slesinUMiGLM.pl Gorąco było podczas lutowej sesji Rady Miejskiej w Ślesinie. I to nie ze względu na podejmowane uchwały, a o wystąpienia gości. Padły mocne słowa. Radni zajmowali się m.in. przekazaniem 300 tys. zł pomocy finansowej na wykonanie drogi powiatowej w Żółwieńcu oraz 159 tys. zł na utwardzenie pobocza w Półwiosku Starym....Niezależny Portal Gminy Ślesin 375 razy przeczytano